Jesteś tutaj  :

 Zbigniew Nowicki (Nienacki)

Zbigniew Tomasz Nowicki ( pseudonim: Nienacki ) urodził się 1 stycznia 1929 roku w Łodzi, w inteligenckiej rodzinie Jana i Cecylii z Daneckich. Matka  była nauczycielką języka polskiego i plastyki, a ojciec dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Łodzi.

 

Bujna wyobraźnia sprawiła, że będąc zaledwie ośmioletnim chłopcem, potrafił godzinami snuć rozmaite opowieści. O tym, czym zajmie się w przyszłości zdecydował bardzo wcześnie. Mając dwanaście lat postanowił, że zostanie pisarzem. Na podjęcie tej decyzji ogromny wpływ miały przeczytane lektury oraz matka, która zachęcała syna do zajęcia się twórczością literacką.

 

Pobyt w Słupi to trudny okres, naznaczony ciężką, fizyczną pracą. Nienacki pasał krowy, kopał ziemniaki i pomagał przy żniwach. Wtedy poznał i pokochał wieś. Jednak, jak  wspominał po latach, ciągle towarzyszyła mu świadomość, że jest tu kimś obcym. Spowodowało to dystans do wielu wiejskich spraw i odnalazło odzwierciedlenie w późniejszej twórczości pisarza.

 

Po zakończeniu wojny, w 1945 roku, pisarz powrócił do Łodzi i rozpoczął naukę w Liceum Ogólnokształcącym. Jako uczeń podjął pierwszą próbę literacką.  W 1946 roku napisał powieść dla młodzieży "Związek Poszukiwaczy Skarbów", która była drukowana w odcinkach, w tygodniku "Przyjaciel". W następnym roku opublikował kilka wierszy w czasopiśmie "Kuźnica", które było wówczas dla niego - jak sam twierdził - „Biblią w cotygodniowych odcinkach”.

 

Po ukończeniu szkoły średniej, pisarz wyjechał do Szklarskiej Poręby, gdzie krótko pracował jako wychowawca w Domu Dziecka Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. W 1948 roku rozpoczął studia w Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi, a rok później otrzymał stypendium we Wszechzwiązkowym Państwowym Instytucie Kinematografii w Moskwie. I to tam młody Zbigniew zetknął się po raz pierwszy z ideologią stalinizmu, której  nie potrafił zaakceptować. Uznano go za „antystalinowca”. Po zakończeniu pierwszego roku studiów w Moskwie, musiał zrezygnować z nauki i opuścić uczelnię.  W 1979 roku sam Nowicki powiedział: „Tam w Moskwie był taki zwyczaj, że co jakiś czas każdy ze studentów zagranicznych był wzywany na rozmowę z opiekującym się nami oficerem KGB. No i gdy zostałem powiadomiony, że teraz przyszła na mnie kolej, spakowałem się i wyjechałem z Moskwy. Bałem się tej rozmowy i jej skutków, gdyż zazwyczaj bywało tak, że co innego było tematem rozmowy studenta z oficerem służb specjalnych, a co innego zostawało w protokołach KGB, trafiających do naszej ambasady".  Jeszcze inaczej sprawę opisał Tadeusz Gierymski. „Zbyszek w Moskwie  zakochał się w dziewczynie, o kilka lat starszej. Była urzędniczką w ambasadzie włoskiej, pochodziła z Turynu. Włóczyli się po sowieckiej stolicy..." Oczywiście służby radzieckie śledziły pracownicę ambasady włoskiej”...

 

W rezultacie powrócił do Łodzi. W 1952 r. ożenił się z Heleną Dębską,  która pracowała w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi w dziale produkcji. W 1953 r. urodził się im syn Mariusz, który później był  lekarzem -  zmarł w 1999 r.

 

W kraju otrzymał ( Nowicki ) tzw. „wilczy bilet”, czyli zakaz drukowania swoich utworów oraz dalszego kształcenia się. Imał się różnych zajęć. Na początku była to posada w dziale rolnym "Gazety Robotniczej". Później, w latach 1951 - 1962, powierzono mu kierowanie działem reportażu w tygodniku "Odgłosy". Trzeba przyznać, że zawód dziennikarza Pisarz opanował perfekcyjnie i dowiódł tego wieloletnią w nim pracą. Tam też publikował (pod prawdziwym nazwiskiem ) zbiory reportaży będące jednocześnie pierwszymi szkicami do późniejszych powieści: "Tajemnice grobów i kurhanów" plus dwie kolejne jego części oraz "Na tropie tajemniczego Ałbazina".

 

Istnieją też jednak epizody w jego pracy dziennikarskiej, których później najwyraźniej się wstydził,  mianowicie cykl reportaży pt. "Warszyc!", napisanych pod pseudonimem "Ewa Połaniecka" w których poparł rozstrzelanie trzy dni przed amnestią konspiracyjnego przywódcę Wojska Polskiego Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”. Zostały one jednak wykorzystane przy pisaniu "Worka Judaszów", o wiele mniej jednostronnego, bardziej wyważonego w treści.

 

W 1962 roku pisarz został członkiem PZPR, by zrobić  karierę pisarza dzięki legitymacji partyjnej. Tak czyniło wielu pisarzy liczących na poparcie władz, np. Aleksander Minkowski, Edmund Niziurski, Wojciech Żukrowski, Andrzej Safian, Janusz Przymanowski. Często jednak podkreślał, że jest zwolennikiem pluralizmu politycznego, dyskusji i wzajemnego zrozumienia swoich racji. Przez krytyków uważany był za człowieka o poglądach lewicowych, a nawet "lewackich". Sam mówił o tym tak: „Wstyd przyznać, ale zdecydował o tym przypadek. Podczas okupacji chciałem wstąpić do (...) Szarych Szeregów, nie przyjęto mnie, ponieważ miałem drewniaki, a jak tłumaczył mi przywódca tamtejszej grupy, oni zwykli ćwiczyć się nocami w marszach. W drewniakach maszerować nie można. Z ukrycia obserwowałem ich marsze i czułem do nich niechęć. Dlatego tak łatwo przyjąłem hasła o równości społecznej, natychmiast wstąpiłem nie do harcerstwa, ale do ZMW.”  (Zbigniew Nienacki "Jestem twórcą odrzuconym", "Tygodnik Kulturalny" 1984 nr 34 s. 3).

 

Według ustaleń "Rzeczpospolitej" Zbigniew Nowicki został zarejestrowany jako źródło Departamentu I SB, czyli PRL-owskiego wywiadu cywilnego pod pseudonimem Eremita dopiero w 1984 r. ale już wcześniej jego "romans" ze służbami był oczywisty. Jeden z ostatnich zapisków w dokumentach, który pozwala ustalić fakt rejestracji Nowickiego zachował się w protokołach zniszczeń akt bezpieki. Wynika z nich, że akta operacyjne (2 tomy) kontaktu operacyjnego o pseudonimie Eremita zostały zniszczone 18 stycznia 1990 roku. Dopisek u dołu strony mówi, że „wszystkie osoby zostały wyrejestrowane ze sprawy”. Ślad ten świadczy o tym, że rejestracja Nowickiego nie była wyrost, gdyż to za jego sprawą w katach SB zarejestrowano jakieś osoby, na które mógł donosić.

 

Pisarz do końca życia bardzo się czegoś bał.  Ze strachem tym łączą się prawdziwe „smaczki”. Podobno mazurski pisarz Erwin Kruk nieraz słyszał jak Nowicki przechwalał się, że razem z łódzkim szefem bezpieki Mieczysławem Moczarem utrwalał władzę ludową. Pewnie dlatego w swoim domu nie rozstawał się z bronią, miał duże psy, kraty w oknach. ( patrz wspomnienia Alicji Janeczek ). W czasopiśmie „Warmia i Mazury” w 1982 pisał: Była to walka z prawdziwym wrogiem i orężna, i polityczna. Mówił potem, że podziemie wydało na niego wyrok śmierci.

 

W latach 1962-1965 Nowicki pełnił funkcję ławnika sądowego w Łodzi, potem radnego Wojewódzkiej Rady Narodowej. Uczestniczył w pracach Komisji Kultury. W 1962 został członkiem Związku Literatów Polskich (gdy Związek reaktywowano w 1983 roku - został prezesem oddziału olsztyńskiego i piastował tę funkcję do roku 1987). W 1964 roku Zbigniew Nowicki otrzymał literacką nagrodę Łodzi, którą bardzo sobie cenił.

 

Był  też członkiem ORMO. „W latach 60. i 70. ORMO zdawało się być wszędzie..." - pisał Wojciech Duda-Dudkiewicz w książce „Kultowy Peerel". W 1967 roku organizacja liczyła 288 tysięcy członków, 2 lata później 347 tysięcy. Początkowo Nienacki był inspektorem do spraw ruchu drogowego, tak jak np. Mieczysław Fogg, Tadeusz Fijewski, Jarema Stępowski czy Stanisław Mikulski. W latach 70. zajmował się,  jako ormowiec, ochroną przyrody i wraz z leśnikami zaczajał się na kłusowników czy osoby wycinające nielegalnie choinki.

 

W 1950 roku złożył do druku w wydawnictwie "Czytelnik" swoją pierwszą powieść dla młodzieży, "Chłopcy" - których pierwowzór stanowił wspominany już "Związek Poszukiwaczy Skarbów".  Jego namiętnością stała się historia i archeologia. Każdego lata jeździł z ekspedycjami archeologicznymi i podpatrywał pracę naukowców. Te doświadczenia stały się dla niego inspiracją. W 1950 roku Nowicki złożył w „Czytelniku" maszynopis swojej pierwszej powieści „Święty relikwiarz". Redakcja „Nowej Kultury", pisma redagowanego przez stalinistów Stefana Żółkiewskiego i Pawła Hoffmana, zaprosiła autora na spotkanie. Młody pisarz dowiedział się tam, że nigdy niczego w Polsce nie opublikuje (możliwe, że z powodu epizodu moskiewskiego) i może najwyżej pracować na budowie. Autor próbował się odwoływać u Jerzego Putramenta, który poradził mu, by pisał pod pseudonimem bowiem jego nazwisko "źle się kojarzy". Tak narodził się Zbigniew Nienacki. Ponoć wzorem tegoż (pseudonimu) był zlepek słów - Nie na cki.  Poradzono mu także, by zmienić tytuł książki. Nowy tytuł brzmiał „Uroczysko" wydane w 1957 roku dzięki osobistej interwencji Leona Kruczkowskiego. Interesującym faktem jest to, że Pisarz uznawał ją za swój właściwy debiut. Oceniano ją różnie. „Jak można wnioskować powieść ta nie wejdzie do historii literatury polskiej, lecz przeczytać ja warto chociażby dlatego, aby się przekonać jak to różnie można pisać utwory literackie” - oto fragment recenzji Jana Burego.

 

Lata sześćdziesiąte przyniosły Polsce kilka zmian politycznych, które umożliwiły Nienackiemu porzucenie dziennikarstwa i zajęcie się pisarstwem „na pełny etat”. Powstawały kolejne powieści dla młodzieży: w 1960 "Skarb Atanaryka", a w 1961 r. "Pozwolenie na przywóz lwa". Równocześnie Pisarz tworzył powieści dla czytelników dorosłych: w 1961 roku wydał "Worek Judaszów", a w 1963 r. "Podniesienie" oraz "Laseczkę i tajemnicę". Następnie drukarską prasę ujrzały: "Z głębokości" (1964) oraz "Sumienie" (1965). W tym, okresie powstały też pierwsze tomy z serii przygód Pana Samochodzika: "Wyspa złoczyńców" (1964), "Templariusze" (1966), "Księga strachów" (1967).

 

Autor napisał także kilka sztuk teatralnych: "Termitiera" (1962), "Golem" (1963), "Styks" (1963, druk: 1966) i "Opowieść o Bielinku" (1966).

Kilka najbardziej znanych książek Zbigniewa Nienackiego

1964

1967

1970

1957

1966

1970

1973

1976

1979

1972

1975

1977

1983

1987

1990

1985

1961

1969

Trzy lata później podjął decyzję o przeprowadzce do Jerzwałdu - małej wioski na Pojezierzu Iławskim w pobliżu Zalewa. Była to głęboko przemyślana decyzja: „Pewnego dnia, (...) nagle pojąłem, że wyeksploatowałem swoją biografię. I jeśli będę dalej żył tak, jak żyłem, krążąc między redakcją, kawiarnią, zebraniem w  Związku Literatów - zacznę powielać wątki ze swego dość wątłego życiorysu, stanę się "upiorem" literackim. Będę nachodził wydawców, żeby wznowili mi te trzy, cztery książki, które napisałem, prosił o stypendia, nosił w sobie ogromne pretensje, że mnie nie doceniają, politykował ukrywając swoją niemoc i bezradność.” (Zbigniew Nienacki "Liczą się tylko książki i czytelnicy", "Tygodnik Kulturalny" 1977 nr 7 s. 8)

 

20 maja 1967 r. Nienacki kupił teren 2,5 ha ziemi rolniczej i dom w Jerzwałdzie od  p. Szałajewskiego. Przydał się teraz kurs rolniczy z lat 50. Pisarz zapłacił 70 tysięcy ówczesnych złotych. Wkrótce zamieszkał w tym niewielkim domu z cegły, zbudowanym w roku 1929, roku . Tu  znalazł szczęście i szybko przestał czuć się obco, twierdził, że znalazł swój azyl. Tam też powstały kolejne powieści dla młodzieży, które przyniosły mu ogromną popularność i uznanie: "Niesamowity dwór" (1969), "Nowe przygody Pana Samochodzika" (1970), "Zagadki Fromborka" (1972), "Fantomas" (1973), "Tajemnica tajemnic" (1975), "Winnetou" (1976), "Niewidzialni" (1977), "Złota rękawica" (1979) oraz "Człowiek z UFO" (1985).

Zbigniew Tomasz Nowicki Nienacki w Jerzwałdzie

Równolegle powstawały także powieści dla dorosłych: "Liście dębu" (t. 1 - 1967, t. 2 - 1969), "Mężczyzna czterdziestoletni" (1971), "Uwodziciel" (1978), "Raz w roku w Skiroławkach" (tom 1 i 2 1983), a także "Wielki las" (1987). Ta ostatnia powieść została w 1988 roku wyróżniona nagrodą Stowarzyszenia Księgarzy Polskich. Ostatnim dziełem była trzytomowa powieść historyczna "Dagome Iudex". Wydawana była w latach 1989-1994, niestety w niewielkim nakładzie i "w bólach", gdyż wydawnictwo Pojezierze było wtedy na etapie likwidacji. W 1994 roku ukazało się jej pełne wydanie zatytułowane "Historia sekretna", jednak również ono na rynku specjalnie nie zagościło.

 

Nienacki tworzył w okresie burzliwego życia osobistego. Osiedlając się w Jerzwałdzie, pisarz rozstał się z żoną Heleną, choć formalnie nigdy się z nią nie rozwiódł. W Łodzi pozostał też jego syn - Marek. W Jerzwałdzie zamieszkał z Alicją Janeczek, kochanką pisarza. W 1969 roku, 40 letni Zbigniew Nienacki poznał młodziutką, 17-letnią dziewczynę, mieszkankę Iławy. Pisarz przyjeżdżał z Jerzwałdu na obiadki do Iławy, a że był strasznym kobieciarzem, obserwował i podrywał panienki, które paradowały po mieście. Któregoś letniego dnia padło na Alicję Janeczek. Podobała się mu młoda, świeża dziewczyna o długich blond włosach i pięknym, gibkim ciele. Opisał ją później jako Martę w „Nowych przygodach Pana Samochodzika". Ona też była nim oczarowana. Szarmancki, elegancki, w rękę całował. Samochodem podjeżdżał pod blok, w którym mieszkała z rodzicami. Była wtedy jak ta zielona gęś. Niedoświadczona, naiwna. Sądziła, że Nienacki jest szpiegiem. Przez dwa lata, bojąc się posądzenia o romans z nieletnią, przywoził i odwoził ją do rodziców. Potem zaproponował, by wprowadziła się do jego domu. W Jerzwałdzie nie było łatwego życia. Dom siermiężnie umeblowany, bez wody, którą trzeba było ze studni nosić. Prowadziła dom, w wolnych chwilach rzeźbiła, malowała. Mówi o sobie, że była kochanką, muzą, powiernicą, bliską osobą, gosposią wierną towarzyszką życia przez ostatnie 27 lat.

 

Latem przybywali do pisarza znajomi, np. Henryk Debich, znany dyrygent, Bohdan Czeszko, Aleksander Minkowski, Mariusz Pujszo, Jan Józef Lipski,  Adam Kersten. Nienacki namówił Minkowskiego na kupno rybackiej chałupy nad jeziorem Płaskim, a później pomagał w remoncie. Dał Minkowskiemu farbę ze swoich pokaźnych zapasów.

 

Żona pisarza przyjeżdżała do niego na Mazury latem. Wytrzymywała na  tym odludziu najwyżej dwa tygodnie. Lubiła gwar miasta, ludzi. Została opisana przez Nienackiego jako Miss Kapitan z Pana Samochodzika i Winnetou. Pisarz i jego żona nie zerwali ze sobą jak bohaterowie powieści, nie spalili za sobą mostów. Po trudnym okresie sporów i zdrad, pozostali w formalnym związku i przyjaźni, zresztą mieli sporo wspólnych interesów zawodowych i osobistych. Helena Nowicka musiała pogodzić się z obecnością kochanki w domu pisarza. Syn Marek przyjeżdżał częściej niż Helena. Lubił pływać. Był poważnym chłopcem, który dał swe rysy bohaterowi Nienackiego, Wilhelmowi Tellowi.

 

Zbigniew Tomasz Nowicki Nienacki - reminiscencje

 

Zbigniew Nienacki i jego "Pan Samochodzik" stali się zjawiskiem literackim i kulturowym. Dział młodzieżowy biblioteki w Iławie został nazwany imieniem Pana Samochodzika. Nazwę Pana Samochodzika przyjęło też wiele drużyn harcerskich.

 

O olbrzymiej popularności Pisarza świadczy też fakt, że został wytypowany przez młodzież jako kandydat do tytułu "Olsztynianina roku 1979". Było to dla Pisarza znaczące wyróżnienie, które szczególnie sobie cenił: „Jest to dla mnie tym cenniejsze, że przecież nie urodziłem się na tej ziemi i jej historii (...). To szczęśliwa chwila, gdy można mieć świadomość, że miłość do jakiegoś skrawka ziemi, do zamieszkujących ją ludzi, spotyka się z wyrazami szacunku i sympatii.” (Zbigniew Nienacki "Nie tylko Pan Samochodzik. Olsztynianin roku 1979", "Gazeta Olsztyńska" 1979, nr 274)

 

W tym samym roku, za całokształt twórczości dla dzieci i młodzieży, Pisarz otrzymał nagrodę Prezesa Rady Ministrów, zaś w 1980 roku cykl o Panu Samochodziku, ze szczególnym podkreśleniem "Złotej rękawicy", wyróżniono Harcerską Nagrodą Literacką "Orle Pióro". Przewodniczącym jury był wtedy Wojciech Żukrowski.

 

Kilka powieści doczekało się swoich adaptacji filmowych, jednak są to w większości tak tragiczne produkcje, że najlepiej o nich szybko zapomnieć. Jedynie film Stanisława Jędryki na podstawie "Wyspy Złoczyńców" i serial "Samochodzik i templariusze", ze Stanisławem Mikulskim w roli głównej, trzymał się realiów książki i klimatu serii, czyli Polski lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

 

Książki Nienackiego były tłumaczone na wiele języków: niemiecki, rosyjski, ukraiński, czeski, słowacki, gruziński, węgierski, bułgarski, ormiański, a kilka lat temu również na estoński. Jego sztuki ("Golem", "Nekropolis", "Termitiera") wystawiano w łódzkich teatrach. W roku 1963 Teatr Telewizji zekranizował sztukę "Styks", w 1967 widowisko "Krwawa ręka", a w 1968 "Dziewięć złotych naczyń".

 

Za działalność literacką i społeczną Zbigniew Nienacki został wyróżniony odznaczeniami państwowymi z Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski włącznie. Otrzymał również odznaczenia honorowe: Odznakę imienia Janka Krasickiego "Zasłużonym dla Warmii i Mazur" oraz odznaczenie "Zasłużony Działacz Kultury".

 Fragmenty wywiadu telewizyjnego z 1985 r. z okazji Turnieju Miast oraz fragment PKF z tegoż samego roku obrazujący spotkanie literatów polskich i Zbigniewa Nienackiego podpisującego swoją książkę

Pod koniec życia kłopoty zdrowotne utrudniały Nienackiemu pracę nad kolejnymi utworami. Na prośby Czytelników przystąpił jednak do stworzenia pełnej serii przygód Pana Samochodzika, poprawionej i uzupełnionej. Zmieniono tytuły, a także dodano do serii książki dotąd niezależne. Uważny czytelnik, porównując wydania Warmii z poprzednimi, zauważy także spore zmiany w tekście.

 

Pisarz przed śmiercią zamierzał napisać porywający współczesny kryminał oraz powieść, która stałaby się rozrachunkiem z ostatnim pięcioleciem dziejów naszej Ojczyzny. Niestety dzieła te rozpoczął dopiero w 1994 roku i ich kilkudziesięciostronicowe maszynopisy pozostaną tylko pamiątką ostatnich zamierzeń pisarskich Pana Zbigniewa. Na swoim biurku pozostawił 63 strony maszynopisu niedokończonej książki. Miał to być współczesny romans zatytułowany "Dziewczyna z motelu". Ostatnie zdanie tej niedokończonej powieści brzmi: „Zresztą za rok mieliśmy się rozwieść...”

 

Zmarł 23 września 1994 roku o godzinie 11.00 w szpitalu w Morągu. Przyczyną śmierci było zatrzymanie krążenia, spowodowane zaburzeniem rytmu pracy serca. W słoneczne, jesienne popołudnie 26 września 1994 roku, na małym cmentarzu w Jerzwałdzie, gmina Zalewo, odbył się pogrzeb Pana Zbigniewa. W imieniu Związku Literatów pożegnał Pisarza piękną oracją żałobną olsztyński poeta, Stefan Połom. Jasna dębowa trumna spoczęła w mazurskiej ziemi, na której Zbigniew Nienacki spędził 27 lat swego życia. Do wiecznego snu kołysze Pisarza szum cmentarnych lip.

 

Ostatnią wolą zmarłego było, aby w domu, w którym mieszkał, zostało utworzone Muzeum Zbigniewa Nienackiego ( patrz testament ).  Jednak mimo tego, dom został sprzedany. Część pamiątek po Pisarzu została więc utracona. Niektóre z nich, takie jak np. listy i rękopisy, trafiły do Muzeum w Olsztynie. Niestety na wniosek wdowy po Nienackim - Pani Heleny Nowickiej, nie są one udostępniane.

 

Alicja Janeczek mieszka w Iławie, chyba w swym domu rodzinnym przy ul. Plażowej tej,  która prowadzi do restauracji Kormoran ( wynajmuje natomiast mieszkanie, które kupił jej Nienacki   w Iławie przy ulicy Baczyńskiego ). Można ją tam spotkać. Zaczepia ludzi i opowiada o historii z Nienackim, jak to została na "lodzie" mimo „testamentu” Pisarza.  Zawsze ma ze sobą jakąś teczkę dokumentów, które pokazuje przechodniom. Kiedyś często przyjeżdżała do Jerzwałdu i zamiatała ulicę przy posesji pisarza.

 

Opowieść Alicji Janeczek o pisarzu Zbigniewie Nienackim

Opracowano na podstawie :

 

- Powieść dla dorosłych Zbigniewa Nienackiego w krytyce literackiej -  Aldona Nowakowska

- @JachtCzarter

- Zbigniew Nienacki - strona www Piotra Szymczaka

- forum miłośników Pana Samochodzika

- wikipedii

- książki Onet